Akcydensy – z serii “Dziwne słowa”

Każdy ma z nimi kon­takt. Wykorzystujemy je codzi­en­nie: sprawdza­my, czy­tamy, zgi­namy, pieczę­tu­je­my, otwier­amy, przedzier­amy, ubier­amy się w nie. Atakują nas infor­ma­c­ja­mi przy dro­gach, w sklepach, w biu­rach, na budynkach, w domach. Stworzone są z: papieru, kar­tonu, tworzyw, folii, szkła, tkanin, cerami­ki, met­alu. Jednymi się zach­wycamy, inne nien­aw­idz­imy. Bez nich nie może­my jed­nak żyć. I jeszcze dodam, że wielu grafików je pro­jek­tu­je, a cała armia drukarzy wykonu­je.

Akcydensy, to bard­zo fachowa nazwa na drob­ne, ulotne dru­ki. Drobne, co nie znaczy małego for­matu. Każdego, od mini do maxi, lecz nie książ­ki i nie cza­sopis­ma. A ulotne, bo więk­szość z nich żyje krótko. Gdy spełnią swo­je zadanie pozby­wamy się ich.

Jak myśli­cie co to? – Ulotki, plakaty, bill­boardy, siat­ki reklam­owe na budynkach, doku­men­ty oso­biste, pasz­porty, kar­ty banko­ma­towe, bile­ty, nadrukowane tor­by, koszul­ki i odzież robocza, fla­gi, gad­gety np. kub­ki czy dłu­gopisy, mapy, zna­ki dro­gowe, drukowane tablice infor­ma­cyjne, szyldy, nakle­j­ki, pusz­ki, pudeł­ka, pudła, okle­j­ki na autach i szy­bach. Rozejrzyj się wokół, wytrop pozostałe!