Jacy są typowi klienci drukarni cyfrowej?

“Myślenie ekranem” a “myśle­nie papierem”… Z przy­go­towanej w pdf pra­cy graficznej chce­my uzyskać wspani­ałe odbit­ki. – Udajemy się do wybranej drukarni. – Jak nas tam widzą? – Zapytaliśmy o to doświad­c­zonego poligrafa, właś­ci­ciela drukarni cyfrowej “Iris Studio” w Krakowie pana Jarosława Świtniewskiego. –  Jacy są Pana klien­ci? – Klientów odbier­amy pozy­ty­wnie, są sym­pa­ty­czni. – A kim są Pana klien­ci? – Trafiają do nas głównie grafi­cy DTP z małych i śred­nich firm, grafi­cy free­lancerzy oraz grafi­cy niepro­fesjon­al­ni, po pros­tu “domowi”. – Co zwyk­le zle­ca­ją? – Najpopularniejsze zamówienia to: ulot­ki A4, A5, DL, w nakładzie 100‑1000 egz., wiz­ytów­ki i kat­a­lo­gi fir­mowe. Realizujemy także dużo różnorod­nych nakle­jek reklam­owych na foli­ach i papier­ach samo­przylep­nych. Sporo jest okolicznoś­ciowych zaproszeń, for­mu­la­rze i piecząt­ki. Taka jest nasza codzi­en­ność. Poza tym

od październi­ka do sty­cz­nia wielkim zain­tere­sowaniem cieszą się kalen­darze per­son­al­i­zowane. To mod­ny prezent. –  Przez cały rok, sys­tem­aty­cznie otrzy­mu­je­my poważniejsze, obsz­erniejsze zlece­nia. Są to dru­ki na różnych podłożach, zdo­bi­e­nie wydruków, pro­jek­ty graficzne, redakc­ja i wydruk skryp­tów szkol­nych oraz mate­ri­ałów kon­fer­en­cyjnych. Realizujemy też składanie i łamanie broszur oraz proofy wydruków do książek dla współpracu­ją­cych z nami drukarń off­se­towych. – Jest co robić.

Co klien­ci wiedzą o tech­nice poligraficznej? – Jeśli to zawodowi grafi­cy DTP, zwłaszcza z firm reklam­owych to przyz­nam, że wiedzą sporo o plikach. Ale znacznie mniej o możli­woś­ci­ach wydruku na maszynie cyfrowej, wykończe­niu druku i opraw­ie. Zwykle też dość słabo posługu­ją się pro­fesjon­al­nym słown­ictwem poligraficznym. Naszym zadaniem jest więc dokładne ustal­e­nie co właś­ci­wie klient chce zre­al­i­zować i jaki ma być efekt final­ny.

Czego klien­ci oczeku­ją? – Nie wiem, czy to Panią zdzi­wi ale kole­jność jest następu­ją­ca: po pier­wsze ter­min: najlepiej naty­ch­mi­as­towo, po drugie cena: niska. Dopiero na trze­ciej pozy­cji jest jakość, przy czym zwyk­le klien­ci zwraca­ją uwagę jedynie na to czy kolory są ostre czy słabe oraz czy bar­wa jest jed­no­li­ta i nie ma paskowa­nia.

Jakie są najczęstrze błędy dostar­czanych plików? – Błędy się właś­ci­wie pow­tarza­ją, nawet jeśli pli­ki pochodzą od zawodowych  grafików DTP. Choć jeśli ktoś współpracu­je z nami kole­jny raz potrafi ich uniknąć. No, ale odpowiada­jąc na pytanie, w “konkur­sie pię­knoś­ci” na błąd zde­cy­dowanie wygry­wa­ją zbyt małe mar­gin­esy i brak spadów. Tu widać różnicę między “myśle­niem ekranem” a “myśle­niem papierem”. Częstym błę­dem jest myle­nie spadów z mar­gin­e­sa­mi. I jak tu potem dobrze sfal­cow­ać czy okroić pub­likację? Kolejny błąd to uster­ki w tekś­cie np. zaw­ies­zone na końcu wier­szy wyrazy jed­no­literowe, niepraw­idłowe dzie­le­nie wyrazów, niel­og­iczny podzi­ał tek­stu w wier­szach, literów­ki. Trzeba więc wykon­ać korek­tę by tekst nie wyglą­dał tak jak­by go złożył gim­naz­jal­ista. No i jeszcze zdję­cia. Powinny mieć 300 dpi, a cza­sa­mi w pra­cy mamy foto 72 lub 96 dpi i “pik­seloza” gotowa. 

Czy klien­ci wraca­ją? – Większość klien­tów wraca, mamy też stałych. Myślę, że doce­ni­a­ją nasze stara­nia, doradzt­wo, korzyst­ną kalku­lację. A poza tym pewnie fajnie jest mieć zaprzy­jaźnioną, sprawd­zoną drukarnię. Podobnie jak sklepik z bułeczka­mi i mlekiem po sąsiedzku.

I tego właśnie klien­tom oraz “Iris Studio” życzymy.