Z serii “Co to?” – Inkunabuły i starodruki

Dziś na naszym blogu kole­jny artykuł z serii ” Co to?” – Tak zwyk­le pyta­ją małe dzieci. I dobrze na tym wychodzą. – A zatem rusza­my… Zarówno inkunabuły jak i star­o­dru­ki to książ­ki, piękne książ­ki! Warto o nich pamię­tać, zwłaszcza pro­jek­tu­jąc współczesne, intere­su­jące pub­likac­je. Takie, nie z masowej pro­dukcji. Popatrzcie na zdję­cie obok. Ten wartoś­ciowy pod wzglę­dem edy­torskim i artysty­cznym egzem­plarz wykon­ało współcześnie Wydawnictwo Artystyczne Kurtiak i Ley ze Szczecina (www.kurtiak-ley.pl). Czy nie chcielibyś­cie dostać takiego prezen­tu?

Pierwszą drukowaną ruchomy­mi czcionka­mi książką była Biblia 42-wier­szowa J. Gutenberga, wydana w nakładzie 180 egz. Powstała w 1455 r. w Moguncji. Ta Biblia i inne wydrukowane do 1500 r. włącznie księ­gi nazy­wamy (za prof. K. Estreicherem) inkunabuła­mi od łacińskiego słowa incunab­u­la, kołys­ka. Inkunabuły wielkoś­cią, czcionką, inic­jała­mi i ilus­trowaniem przy­pom­i­nały rękopisy. Drukowano je na pergaminie lub na papierze czer­pa­nym. Wszystkie dane o autorze, wydaw­cy i drukarni zna­j­dowały się na końcu tomu, tworząc infor­ma­cję zwaną kolo­fonem. Ilustracje były kolorowe, wrysowywane ręcznie przez ilu­mi­na­torów nie tylko na kar­tach, ale też na bloku książkowym. Tomy opraw­iano w skórę. Za każdy egzem­plarz trze­ba było bard­zo dużo zapłacić.

Starodruki nato­mi­ast to księ­gi z lat 1501–1800 drukowane także tech­niką typograficzną, lecz tylko na papierze. Okładki nie zawsze były skórzane. Stosowano bowiem coraz częś­ciej pokrycie tkani­nowe. Ich śred­nie nakłady się­gały około 500 egz. Nie były już tak dro­gie, ani tak kolorowe, lecz nadal piękne i sty­lowe.  Zdobione wdrukowany­mi ze stalowych lub drew­ni­anych form orna­men­ta­mi stosowano nie tylko jako księ­gi litur­giczne, ale także świeck­ie. Zwierały: trak­taty prawne, porad­ni­ki, lit­er­aturę, treś­ci naukowe. 

Wszystkie wyda­nia dziełowe od 1801 roku nazy­wamy już książką współczes­ną.